Reklama

Parówki: Czy są zdrowe? Co tak naprawdę zawierają?

Parówki to produkt, który wzbudza kontrowersje. Od lat spotkać się można z legendami na temat składu powszechnie dostępnych kiełbasek. Zapewne każdy słyszał o tym, że popularną praktyką jest dodawanie do parówek… tektury. Jednocześnie nadal cieszą się popularnością, a za ich smakiem, wyglądem i miękką konsystencją przepadają najmłodsi smakosze. Łatwe w przygotowaniu święcą tryumfy w kuchniach wiecznie zabieganych osób. Czas więc zadać sobie pytanie: czy parówki są zdrowe? Co można znaleźć ich w składzie i czy całkowita rezygnacja z parówek naprawdę jest konieczna?

Reklama

Parówki - co to jest?

Cienkich kiełbasek pewnie nikomu nie trzeba przedstawiać - rozpoznać je można już na pierwszy rzut oka. Warto jednak zweryfikować swoją wiedzę, by mieć pewność, czym są naprawdę, jak wygląda produkcja i co skrywa wnętrze parówek.

Konsystencja parówek jest wynikiem zmielenia mięsa z innymi surowcami: tłuszczem, substancjami zagęszczającymi i przyprawami. Masa jest dzielona na porcje, a następnie poddawana obróbce cieplnej. Normy, które powinni spełniać producenci parówek, nie należą do zbyt wygórowanych. Zawartość białka w produkcie nie może być niższa niż 9%. Zarazem nie dopuszcza się artykułów przekraczających 40% tłuszczu, 69% wody i 3% soli.

Czy wszystkie parówki są złe?

Ze względu na możliwość dość dowolnego manewrowania proporcjami składników, do parówek przylgnęła łatka produktu niskiej jakości. Mimo to parówka parówce nierówna. Jak w przypadku większości artykułów spożywczych, przed zakupem warto przeanalizować skład parówek. Im lista składników jest krótsza, tym lepiej. Jakie substancje sygnalizują, że daną parówkę lepiej zostawić w sklepie?

Omijać szerokim łukiem należy przede wszystkim mięso oddzielone mechanicznie. Pod tą nazwą kryją się kawałki tłuszczu, skór i ścięgien zwierzęcych. Produkt ten, według regulacji Unii Europejskiej, nie jest zaliczany do mięsa. W parówkach lepiej unikać glutaminianu sodu oraz fosforanów. Te ostatnie, spożywane regularnie, mogą prowadzić do wypłukiwania wapnia z organizmu. Azotyny, choć z jednej strony stanowią ochronę przed pojawieniem się szkodliwych bakterii w produkcie, a do tego utrwalają jego zapach i smak, mogą przekształcić się w przewodzie pokarmowym w substancje silnie rakotwórcze. Przez spożywanie ich w dużych ilościach pojawia się ryzyko wystąpienia zatruć. Przeciwutleniacze i regulatory kwasowości nie są szkodliwe, lecz ich obecność świadczy o tym, że parówki zostały wyprodukowane ze składników kiepskiej jakości.

Jak rozpoznać dobre parówki?

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na zawartość mięsa - nie powinna być mniejsza niż 80%, ale coraz więcej producentów oferuje klientom parówki, w których udział tego składnika wynosi co najmniej 90%.

Najlepsze produkty powstają z połączenia mięsa chudego i tłustego - w równych proporcjach. Dzięki temu parówka nie rozpada się na talerzu. Dobrym wyznacznikiem jest także cena. Dobre jakościowo parówki kosztują co najmniej 16 zł/kg. Wyższa kwota nie zwalnia nas jednak z obowiązku zapoznania się z etykietą.

Czy można jeść parówki na diecie?

Trudno uznać je za wartościowy element jadłospisu. Większość produktów tego typu jest kaloryczna, dostarcza duże ilości tłuszczu, a jednocześnie trudno znaleźć w nich pożądane witaminy i składniki mineralne. Jeśli jednak zależy nam na tym, by mieć w lodówce kilka sztuk, najlepiej postawić na parówki, w których składzie przeważa chude mięso drobiowe. Potraktować je można jako sposób na szybki posiłek w sytuacji awaryjnej.

Z ilością parówek uważać należy również ze względu na zawartość soli. Przeciętnie w 100 g parówek znajdują się 2 g soli. Wydaje się niewiele? Według Światowej Organizacji Zdrowia dzienna dawka soli dla dorosłego człowieka nie powinna przekraczać 5 g. Szczególnie uważnym trzeba być, podając parówki dzieciom. Nadmierne spożycie soli już od młodego wieku może być przyczyną wystąpienia nadciśnienia oraz przewlekłych chorób nerek. Nawet zaopatrując się w parówki dobrej jakości, ich spożycie warto ograniczyć do jednej sztuki na tydzień.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama