Reklama

Amarantus: Dlaczego jest tak cenny dla zdrowia?

Amarantus (inaczej szarłat) nazywany jest zbożem XXI wieku. Ta drogocenna roślina została sprowadzona do Europy jako piękna ozdoba ogrodów. Tymczasem jej ziarna stanowiły główne źródło pożywienia dla cywilizacji Majów, Inków i Azteków. Okazuje się, że amarantus jest o wiele lepszy od tradycyjnych zbóż – nie zawiera glutenu, jego skrobia jest o wiele łatwiej przyswajalna przez organizm, a zawarte w nim minerały, zdrowe kwasy tłuszczowe, aminokwasy i błonnik świetnie wpływają na nasze zdrowe. Dlatego jest szczególnie polecany chorym na celiakię, sportowcom, rekonwalescentom, a także osobom zmagającym się z cukrzycą czy chorobami serca. Dowiedz się więcej na temat tej wyjątkowej rośliny.

Reklama

Czym jest amarantus?

Amarantus to tak naprawdę pseudozboże – jednoroczna roślina dwuliścienna o pięknym szkarłatnym kwiatostanie, pochodząca z Ameryki Środkowej. Dla Azteków była bardzo ważna – przyrządzone z niej substancje zjadano w trakcie religijnych ceremonii ku czci bogów (często z dodatkiem miodu i… ludzkiej krwi). Między innymi dlatego roślina nie przypadła do gustu konkwistadorom, którzy nakazali palenie „diabelskiego zioła”. Przez wiele wieków zakazywano uprawy rośliny na terenach chrześcijańskich. Amarantus odzyskał popularność na przełomie XX i XXI wieku, obecnie występuje na całym świecie, także w Polsce. Nie ma specjalnych wymagań odnośnie nawodnienia i gleby, za to pochłania dwukrotnie więcej dwutlenku węgla niż inne rośliny. Na masową skalę może więc wspomóc walkę z efektem cieplarnianym.

Amarantus świetnie wpływa na zdrowie

Amarantus jest bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych, które świetnie wpływają na układ krążeniowy – obniżają poziom cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i innym chorobom serca. Roślina zawiera też znacznie więcej białka niż inne zboża, w tym przyswajalnych i cennych aminokwasów. Dużym atutem amarantusa jest też niski indeks glikemiczny i wysoka zawartość błonnika. Dzięki temu cukry wolniej uwalniają się do organizmu i nie dochodzi do nagłego wyrzutu insuliny. Błonnik z kolei pozytywnie wpływa na trawienie i przyspiesza metabolizm. Dlatego amarantus jest polecany cukrzykom oraz osobom na diecie, a także chorym na celiakię, skazę białkową i nietolerancję glutenu, ponieważ jest go pozbawiony. W ziarnach tej niezwykłej rośliny znajduje się też wiele cennych minerałów: wapń, magnez, potas i żelazo, a także witaminy z grupy B (poprawiają pamięć i koncentrację), antyoksydanty (usuwają wolne rodniki z organizmu) i skwalen (substancja, która opóźnia procesy starzenia się komórek). Amarantus jest więc polecany osobom zmagającym się z anemią, a także kobietom w ciąży (zawiera dużo żelaza, a także kwas foliowy).

Jak wykorzystywać amarantus w kuchni?

Amarantus jest dostępny w postaci mąki, nasion oraz tzw. poppingu, czyli prażonych ziaren. Dodawanie mąki do wypieków zwiększy ich jakość i trwałość, a także nada lekko orzechowego smaku. Amarantus świetnie nadaje się do zrobienia makaronu i pieczywa, a także ciastek, herbatników i omletów. Popping będzie świetnym dodatkiem do jogurtów, mleka czy sałatek. Z kolei nasiona można wykorzystywać do przygotowywania duszonych i zapiekanych potraw. 500 g mąki kosztuje ok. 10 zł, taka sama ilość poppingu to koszt ok. 16 zł, a za 500 g nasion zapłacimy ok. 6 zł.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama