Reklama

Neuroborelioza: Przyczyny, objawy i leczenie

Neuroborelioza to najgroźniejsza odmiana boreliozy, czyli choroby odkleszczowej. Trudno ją zdiagnozować, a objawy przypominają depresję, zaburzenia emocjonalne, a nawet stwardnienie rozsiane. Zdarza się, że chorzy cierpią latami, nie mając pojęcia, co im dolega. Wszystko dlatego, że symptomy neuroboreliozy mogą się ujawnić od kilku miesięcy do kilku lat od ugryzienia kleszcza, a więc kiedy już o tym nie pamiętamy.

Czym jest neuroborelioza i jak można się nią zarazić?

Neuroborelioza to najgroźniejsza odmiana choroby odkleszczowej, która atakuje układ nerwowy. Szacuje się, że stanowi 15-40 proc. wszystkich przypadków boreliozy. Wywołują ją krętki przenoszone przez znaczną część tych niepozornych pajęczaków. Aby doszło do zakażenia, wystarczy że kleszcz wbije się w naszą skórę. Co prawda jego szybkie usunięcie nieco zmniejsza to ryzyko, ale nie jest ono zerowe. Krętki stopniowo rozprzestrzeniają się w organizmie i atakują układ nerwowy - zarówno ośrodkowy, jak i obwodowy. Z czasem dochodzi do uszkodzeń części mózgu, co daje szereg niepokojących i bardzo uciążliwych objawów neurologicznych. Pierwsze zauważalne objawy neuroboreliozy mogą się pojawić od kilku miesięcy do kilku lat po ugryzieniu kleszcza. Dlatego wiele osób zmagających się z ciągłymi bólami głowy, apatią czy depresją często nie zdaje sobie sprawy z przyczyn choroby.

Objawy neuroboreliozy

Objawy neuroboreliozy mogą dać o sobie znać w różnych odstępach czasu. Jest to uzależnione przede wszystkim od działania układu odpornościowego u poszczególnych osób. Symptomy pierwszego stadium choroby mogą pojawić się już 2-3 tygodnie po ugryzieniu przez kleszcza. Zalicza się do nich znaczne obniżenie nastroju, apatię, drżenie mięśni, sztywność karku, a także bóle mięśni i kości w całym ciele. U niektórych osób może pojawić się gorączka i objawy grypopodobne. Warto wiedzieć, że rumień wędrujący kojarzony z boreliozą występuje jedynie w 50 proc. przypadków. Jego brak nie świadczy więc o tym, że nie zachorowaliśmy.

Objawy nasilają się po 4-6 tygodniach od ugryzienia. Wiele osób skarży się wtedy na drętwienie i mrowienie skóry oraz nadmierną wrażliwość czuciową (np. na ból, ciepło czy zimno), a także znaczne osłabienie mięśni, a nawet ich porażenie. Groźnym powikłaniem choroby jest zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, co objawia się sztywnieniem karku, gorączką, nudnościami, wymiotami i silnym bólem głowy. Brak leczenia może skutkować zapaleniem mózgu, padaczką czy porażeniem nerwów czaszkowych. Rozwój choroby daje też szereg symptomów charakterystycznych dla zaburzeń psychicznych: otępienie, poważne zaburzenia snu i osobowości, ciągłą drażliwość, a nawet agresję i myśli samobójcze.

Trzecie stadium neuroboreliozy (po kilku miesiącach lub latach od ugryzienia kleszcza) oznacza, że choroba ma charakter przewlekły. Pacjenci zmagają się wtedy z niedowładami i tracą sprawność fizyczną. Mogą sprawiać wrażenie upośledzonych umysłowo lub psychicznie chorych - pojawiają się psychozy i majaczenia. W skrajnych przypadkach dochodzi do śpiączki.

Diagnostyka i leczenie neuroboreliozy

Podstawą diagnostyki neuroboreliozy jest badanie krwi na obecność przeciwciał krętków wywołujących chorobę. Pomocny jest też wywiad lekarski i określenie wszystkich objawów. Niestety, wielu pacjentów nie pamięta ugryzienia kleszcza, ale wcale nie oznacza to, że nie zostali zakażeni przez pajęczaka.

Leczenie polega na przyjmowaniu kilku różnych antybiotyków. W początkowej fazie leki przyjmuje się przez kilka tygodni, w zaawansowanym stadium niezbędna może być hospitalizacja i nawet kilkumiesięczna antybiotykoterapia. Niestety u części pacjentów obserwuje się zespół poboreliozowy, który utrzymuje się nawet pół roku po zakończonym leczeniu. Może on być efektem trwałego uszkodzenia tkanek nerwowych, co skutkuje przewlekłymi bólami stawów i mięśni oraz głowy, a także chronicznym zmęczeniem.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama