Reklama

Gdzie zrobić test genetyczny na raka piersi?

Dzięki wstrząsającemu wyznaniu Angeliny Jolie miliony kobiet dowiedziały się o możliwości i potrzebie przeprowadzenia testów na wykrycie BRCA1/BRCA2. Są to geny, których mutacja prowadzi do niekontrolowanego podziału komórek i w efekcie do rozwoju raka sutka lub jajnika. Ponieważ ocenia się, że aż 30% nowotworów ma rodzinne (genetyczne) podłoże, dlatego kobiety, u których krewne pierwszego i drugiego stopnia (matka, babka, siostry, ciotki) chorowały na raka piersi, powinny wykonać badania genetyczne oceniające ryzyko zachorowania. Poniżej dowiesz się, gdzie zrobić takie badania i na czym one polegają.

Reklama

Kobiety o wysokim ryzyku zachorowania - których krewne pierwszego i drugiego stopnia (matka, babka, siostry, ciotki) chorowały na raka piersi - mają to badanie refundowane przez NFZ. Inne płacą za podstawowy test BRCA1 około 200 zł, około 400 zł za BRCA1/BRCA2, albo około 600 zł za test wielogenowy określający indywidualną genetyczną predyspozycję do raka piersi.

Badania takie można wykonać w placówkach poradnictwa genetycznego:

  • Warszawa, Centrum Onkologii, ul. Roentgena 5.
  • Kraków, Onkologiczna Poradnia Genetyczna, ul. Garncarska 11.
  • Łódź, Regionalny Ośrodek Onkologiczny, ul. Paderewskiego 4.
  • Poznań, Onkologiczna Poradnia Genetyczna, ul. K. Wielkiego 24/26.
  • Gdańsk, Onkologiczna Poradnia Genetyczna, ul. Marii Skłodowskiej-Curie 2.

Badanie jest proste. Wykonywane jest na podstawie pobranej próbki krwi. Na wynik trzeba czekać ok. 2-3 tygodni. Pacjentki, które są nosicielami mutacji w genach BRCA1 i/lub BRCA2 są kierowane pod opiekę poradni specjalistycznych, onkologicznych.

Badania genetyczne to nie wszystko. Dla wczesnego wykrycia raka sutka istotne jest także regularne samobadanie, odpowiednio częste wizyty u ginekologa oraz wykonywanie badań USG piersi i mammografii.

USG piersi powinno być przeprowadzane u kobiet po 30-tce co roku. Mammografia musi być wykonana przynajmniej raz, między 35. a 40. rokiem życia, między 40. a 50. co 2 lata, po 50-tce już co roku.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama