Reklama

Najbrudniejsze rzeczy, których dotykamy każdego dnia

Aby uchronić się przed wszechobecnymi zarazkami i brudem, wielu z nas przestrzega podstawowych zasad higieny osobistej. Po skorzystaniu z toalety myjemy ręce, dbamy o czystość spożywanych posiłków, a jeśli jedzenie spadnie na podłogę, to nie bierzemy już go do ust. Mimo dbałości o higienę często nie zdajemy sobie sprawy, ile niewidocznego brudu otacza nas na co dzień. Znajduje się w różnych miejscach, nawet tam, gdzie mało kto się go spodziewa. To kumulacja bakterii i wirusów, których cały czas dotykamy. Problem jest poważny, ponieważ cześć z nich jest istną wylęgarnią chorobotwórczych zarazków. Dotykając przedmiotów codziennego użytku, narażeni jesteśmy np. na wirus grypy, gronkowca złocistego, E-coli oraz m.in. bakterie kałowe. Aby uchronić się przed chorobotwórczymi drobnoustrojami, powinniśmy mieć się na baczności. Które miejsca są najbrudniejsze? Przekonajmy się.

Niewidoczny brud

Sporządzając ranking najbrudniejszych miejsc, pewnie większość myśli, że prym wiedzie toaleta. Faktycznie, jest to siedlisko bakterii, wirusów i grzybów, które mogą powodować różne infekcje. Jednak każdy z nas od czasu do czasu dba o jej czystość i porządne ją sprząta. Okazuje się, że miejsca kumulujące najwięcej zarazków znajdują się w przestrzeni publicznej. Są klamki, poręcze, uchwyty w komunikacji miejskiej, wózki sklepowe, itd. Dostęp do nich jest powszechny, więc każdy ma z nimi styczność, nawet osoby niekoniecznie dbające o codzienną higienę. Sprzyja to namnażaniu różnych chorobotwórczych bakterii, np. E-coli. Jak się ich wystrzegać? Najlepiej, aby dotykając wspólnej przestrzeni, nie trzeć oczu oraz nie dotykać okolic ust. Warto od razu po przyjściu do domu albo miejsca pracy umyć ręce. Dobrym pomysłem jest też posiadanie przy sobie małej buteleczki żelu antybakteryjnego.

Brud w domu

Dom jest również siedliskiem wielu bakterii. Szczególnie jesteśmy na nie narażeni, gdy obecni są w nim pupile. Psy przynoszą na sierści różne nieczystości, a koty załatwiają swoje potrzeby w kuwecie. Nie tylko w tych miejscach czają się chorobotwórcze zarazki, ale również tam, gdzie jest ciepło i wilgotno. Takim rezerwuarem brudu są przedmioty codziennego użytku znajdujące się w łazience oraz kuchni, np. gąbki i zmywaki kuchenne. Dzięki nim usuwamy tłuszcz z naczyń oraz resztki jedzenia, przy czym rzadko je dokładnie wyciskamy i dezynfekujemy. W takich warunkach bakterie mają idealne warunki do namnażania się. Aby uniemożliwić ich rozwój, trzeba często je wymieniać (minimum raz w tygodniu). To samo dotyczy deski do krojenia. W domu powinny być przynajmniej trzy sztuki: osobne do krojenia warzyw, ryb oraz mięsa. To zabiega rozwojowi i przenoszeniu bakterii z jedzenia. A co z toaletą? Jeśli ubikacja połączona jest z łazienką, to warto zwracać uwagę przy spłukiwaniu wody. Podniesiona deska sedesowa powoduje, że w pomieszczeniu są rozpylane ogromne ilości chorobotwórczych bakterii kałowych. Osiadają one przede wszystkim na ręcznikach, mydle, kosmetykach oraz szczoteczkach do zębów.

Sprzęt elektroniczny

W dobie cyfryzacji nasze codzienne życie nie może się obejść bez różnych urządzeń elektronicznych. Smartfon, tablet i laptop to tylko namiastka sprzętu, którego używamy na co dzień. Nie zawsze mamy możliwość, aby dbać o prawidłową higienę rąk. Dodatkowo w ciągu dnia zostawiamy nasze smartfony na różnych powierzchniach i pomieszczeniach. Kładziemy je w toalecie, na biurku i innych miejscach, a później bierzemy je do ręki. Od czasu do czasu należy dokładnie czyścić sprzęty preparatami antybakteryjnymi. Taka sama czynność powinna dotyczyć np. pilota od telewizora oraz klawiatury komputera. Szacuje się, że w tych miejscach ilość bakterii jest większa niż na podeszwie buta, czy desce sedesowej. Mnożą się szczególnie wtedy, kiedy zbyt rzadko myjemy ręce oraz często posiłki przy komputerze albo na kanapie.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama