Reklama

Dlaczego nie powinniśmy jeść tilapii?

Mając do wyboru zjedzenie tłustego boczku  i ryby, osoby dbające o zdrowie wybiorą oczywiście to drugie. Niestety, nie każda ryba jest taka zdrowa, jak się wydaje. Jednym z gatunków który należy omijać szerokim łukiem jest tilapia. Dlaczego nie warto jej jeść? Jeżeli chodzi o ryby, zasadnicze znaczenie ma to, czy dany gatunek pochodzi ze środowiska naturalnego, czy jest to gatunek hodowlany. Zdrowe ryby to te, które łowione są w naturalnych warunkach. Te hodowane już niekoniecznie. Tilapia jest właśnie najpopularniejszą rybą hodowlaną, jaką możemy spotkać w sklepach. Inne gatunki to łosoś, okoń czy dorsz.

Reklama

Dlaczego ludzie kochają tę rybę? Ponieważ jest dostępna w niemal każdym sklepie, a dodatkowo sprzedawana w przystępnych cenach. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że tak naprawdę jedzenie tej ryby wcale nie jest zdrowe, a wręcz może pogorszyć stan zdrowia. Najnowsze badania potwierdzają, że spożycie tilapii może zwiększyć skutki stanów zapalnych występujących w organizmie. Prowadzi to do zapalenia stawów, chorób serca, astmy i wielu innych chorób.

Ludzie często myślą, że sięgając po rybę robią coś dobrego dla swojego organizmu. Niestety, wpływ tilapii na zdrowie jest znacznie gorszy, niż po zjedzeniu fast foodów.

Mięso ryby kojarzy się wszystkim z kwasami tłuszczowymi Omega 3 i ich pozytywnym wpływem na nasze zdrowie. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że ta reguła sprawdza się wyłącznie w przypadku ryb żyjących w środowisku naturalnym. Hodowlane gatunki odżywiają się paszą, są znacznie większe, a zawartość kwasów Omega 3 jest znacznie mniejsza, a zastępują je kwasy Omega 6. One z kolei nie są tak cenne dla naszego organizmu. Ich duże stężenie może powodować właśnie stany zapalne, o czym pisaliśmy w poprzednik punkcie.

Mięso ryb hodowlanych może być nawet dziesięć razy bardziej zanieczyszczone, od mięsa ryb żyjących w środowisku naturalnym.

Czym jest to spowodowane? Tym czym żywią się poszczególne gatunki. Ryby hodowlane są karmione przez człowieka. Mało kto wie, jakie okropności znajdują się w paszach dla ryb. Często możemy znaleźć takie, w których głównym składnikiem są odchody drobiu, czasem resztki mięsa drobiowego czy wieprzowego. Wszystko co zjadają te biedne stworzenia, trafia do ich organizmu i jest przez nie wchłaniane. Zanieczyszczenia te wraz z mięsem trafiają w końcu i do naszego organizmu, odkładając się w tkankach i powodując choroby, w tym również nowotwory.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że hodowle są zazwyczaj przepełnione i nastawione na zysk a nie jakość mięsa i wygodę zwierząt. W tłoku często dochodzi do zakażeń i niebezpiecznych chorób. Aby im zapobiegać, hodowcy dodają do paszy antybiotyki i pestycydy, które na wszelki wypadek mają zabezpieczyć ryby. Często ich stężenia są tak wysokie, że zabiłyby ryby wolno żyjące. Niestety te same substancje odkładają się w mięsie ryb i tak trafiają do nas.

Oprócz antybiotyków i pestycydów, mięso ryb takich jak tilapia zawiera także wiele innych niebezpiecznych związków chemicznych. Przykładowo ryby wolno żyjące zawierają nawet jedenaście razy mniejsze stężenie dioksyn w porównaniu z ich hodowlanymi odpowiednikami. Związek ten jest silnie toksyczny i może powodować raka. Co gorsza, jeżeli raz trafi do organizmu, trwale związuje się w tkankach i trudno jest się do pozbyć.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama