Reklama

Terapia muzyką, tańcem i filmem - jakie ma zalety?

Czy zdarzyło ci się, że po obejrzeniu komedii twój całodzienny stres nagle ustąpił? Zaczęłaś się śmiać i wszystko, co do tej pory cię drażniło, zobaczyłaś w zupełnie innym świetle? Albo wracając po ciężkim dniu z pracy włączyłaś ulubioną muzykę i nerwy jakby odpuściły? A może postanowiłaś odreagować napięcie wybierając się na zajęcia tańca lub po prostu ruszając się spontanicznie w rytm muzyki? W ten sposób nieświadomie odkryłaś to, co specjaliści od arteterapii wiedzą już od dawna – sztuka może pomóc nam poradzić sobie z niechcianymi emocjami, psychicznym „dołkiem” i sprawić, że odkryjemy siebie na nowo! Na czym dokładnie polega terapia muzyką, tańcem i filmem? Tego dowiesz się z dalszej lektury.

Terapia tańcem – odblokuj ciało

Psychoterapia tańcem i ruchem, czyli DMT – Dance Movement Therapy, zakłada, że nasze ciało i psychika są ze sobą połączone. To, jak się czujesz, czy jesteś smutna, wesoła, spięta, zdenerwowana, ma swoje odzwierciedlenie w twoim ciele. I odwrotnie – twoje ciało także wpływa na twój stan psychiczny. Jeśli jest spięte, ty również.

Terapia tańcem polega na tym, aby wydobyć z nas nieuświadomione emocje albo te, które trudno nam wyrazić, ponieważ są bolesne. Nie jest to tradycyjnie rozumiany taniec, nie musisz się uczyć żadnych kroków. Chodzi o bardziej twórczy i spontaniczny „taniec”, płynący z głębi ciebie.

W terapii nie ma ruchów złych ani dobrych, raczej operujemy jakościami ruchu: ciężki, wolny, zajmuje dużo przestrzeni, mało przestrzeni, jest on ukierunkowany lub rozproszony. I wtedy pytamy dlaczego jest właśnie taki. Każdy z nas ma jakąś wizytówkę ruchową, która odzwierciedla głęboko skrywane emocje.

Dla kogo jest najlepsza?

Dla osób, które nie radzą sobie z własnymi emocjami, nie potrafią np. powiedzieć, co czują, trzymają trudne emocje w sobie, a te – skumulowane – powodują nieznośne napięcie. Taniec pomoże im się odblokować.

Gdy chcesz pozbyć się stresu. Jeśli jesteś zmęczona pracą lub twoja energia życiowa spada, terapia tańcem pomoże ci powrócić do równowagi. Będziesz bardziej świadoma własnego ciała i jego rytmu.

Gdy jesteś w trudnej sytuacji życiowej. Jeśli przechodzisz kryzys, zmagasz się z depresją, lękiem, nerwicą, doświadczyłaś przemocy – terapia tańcem może pomóc rozwiązać twoje problemy z przeszłości.

Ćwiczenia, które zrobisz w domu

Minimum raz w tygodniu włącz swoją ulubioną muzykę i poruszaj się w jej rytm, bez konkretnych kroków, bez lustra, przed którym mogłabyś oceniać swój ruch. Zamknij oczy, skup się tylko na tańcu, uwolnij głowę od ciężkich myśli.

Możesz też sama wymyślać choreografię eksperymentując z różnymi rodzajami muzyki: poważną, etniczną, rockową, instrumentalną. Zobacz, jak ona cię inspiruje. Poznaj jakość swojego ruchu przy różnych dźwiękach: poruszaj się wolno, szybko.

Obserwuj, w którym ruchu czujesz się najlepiej. Nie oceniaj siebie, nie myśl „O rany, na pewno wyglądam głupio”. Taniec w każdej formie może być terapią!

Muzykoterapia – uwolnij emocje

Podobno muzyka dociera tam, gdzie żaden lek nie dotrze – do naszego mózgu i naszej duszy. Badania naukowe pokazały, że wpływa ona na emocje, relaksuje fizycznie i psychicznie. Muzykoterapia może być aktywna (śpiew, gra na instrumencie, wykonywanie ćwiczeń przy muzyce) lub polegać tylko na słuchaniu muzyki, relaksacji, pracy z wyobraźnią.

Muzyka oddziałuje przede wszystkim na układ limbiczny, odpowiedzialny za nasze emocje. Odpowiednio dobrana muzyka pomoże np. rozluźnić napięcie mięśniowe lub zmienić ciśnienie krwi.

Dla kogo jest najlepsza?

Dla osób, które mają problemy z nauką, z koncentracją i zapamiętywaniem, a także dla tych, którzy żyją w ciągłym napięciu, zmęczonych, zestresowanych swoją pracą.

Gdy masz obniżony nastrój i jesteś spięta. Jeśli jesteś zestresowana, zmęczona codziennością lub masz problemy z sercem – muzykoterapia może ci pomóc. Zaleca się ją osobom z depresją, obniżonym nastrojem, bezsennością, bólami głowy, niemal wszystkimi chorobami psychosomatycznymi. Muzykoterapia obniża próg bólu i lęk, pomaga przy porodach i zabiegach medycznych. Co ciekawe, z tej metody mogą skorzystać także osoby pozbawione słuchu muzycznego.

Gdy jesteś zdenerwowana i chcesz się wyciszyć. Spokojna muzyka odpręża nas. Twój organizm dostosowuje się do jej tempa, spada puls, oddech się wyrównuje. Organizm wchodzi w stan relaksu podobnego jak podczas snu. Zwalnia przemiana materii, zmniejsza się wydzielanie soków trawiennych, spada napięcie mięśni itp.

Gdy chcesz dodać sobie energii. Szybka dynamiczna muzyka przyśpiesza czynności naszego organizmu: przemianę materii, trawienie i pracę jelit, zwiększa wydzielanie hormonów. Dzięki temu mamy więcej energii, wzrasta w nas motywacja do pracy i życia. Taka muzyka daje poczucie siły i podwyższa samoocenę, otwiera na ludzi.

Ćwiczenia, które zrobisz w domu

Poszukaj muzyki intuicyjnie pasującej do ciebie, twojego nastroju. Odrzuć muzykę o krańcowo innym charakterze niż twój aktualny nastrój. Jeżeli jesteś zdenerwowana, zestresowana, wychodź z tych emocji bardzo powoli. Nie nastawiaj bardzo wesołej muzyki, gdy jesteś smutna, rób to stopniowo.

Poleca się zadanie ze słuchaniem „ciszy”, zwłaszcza kobietom, którym na co dzień dokucza pośpiech, to, że muszą wszystko robić w biegu. Otwórz wieczorem okno, usiądź wygodnie, zamknij oczy i posłuchaj dźwięków dochodzących z zewnątrz. Otwórz oczy i wymień te odgłosy. Potem to samo zrób, słuchając odgłosów z pomieszczenia, w którym jesteś. Czasem słychać nawet lampę. Służy to uwrażliwieniu, uspokojeniu i szybkiemu skupieniu uwagi. Uspokaja.

Filmoterapia – zajrzyj w głąb siebie

Filmoterapia to metoda, która powstała w USA w latach 80. ubiegłego wieku. Nie jest jeszcze tak znana jak muzykoterapia czy terapia tańcem, ale ostatnio szybko się rozwija. Już coraz więcej terapeutów naprawdę „przepisuje” filmy do oglądania dobierając je pod kątem konkretnego problemu, z jakim przychodzi pacjent.

Według specjalistów, filmy są bardzo skuteczne w terapii, bo działają przede wszystkim poprzez emocje, a nie intelekt. Z jednej strony – poprawiają nam nastrój, oczyszczają – poprzez śmiech lub łzy, odstresowują, z drugiej – podejmują problemy, z którymi sami się borykamy i pomagają nam zrozumieć naszą sytuację. Dodają nadziei, otuchy – pokazują, że zawsze jest światełko w tunelu, że nasze życie może się odmienić na lepsze, że miłość może przyjść w nieoczekiwanym momencie. Spróbuj tego w domu!

Dla kogo jest najlepsza?

Dla tych, którzy mają chandrę, którym brakuje energii życiowej, wigoru. Filmoterapia pomaga też wtedy, gdy coś nas trapi i nie umiemy znaleźć rozwiązania.

Gdy chcesz rozwiązać konkretny problem. Jeśli nie wiesz, jak przeprowadzić trudną rozmowę z dzieckiem, jak rozwiązać konflikt z mężem, bohaterowie filmowi mogą udzielić ci wskazówek. Pomyśl, kto jest twoim ulubionym bohaterem filmowym i jak ta postać podeszłaby do problemu, którego ty nie możesz rozwiązać?

Filmoterapia polega na uczeniu się poprzez określony film i jego bohaterów właściwych zachowań. Umożliwia nam utożsamianie się z postacią, gdy czujemy to, co ona i potrafimy nazwać te uczucia. Podczas sesji i na warsztatach stosuje się m.in. technikę odgrywania ról.

Filmoterapia wspomaga też elastyczność w podejmowaniu różnych ról w życiu, gdy np. zmieniamy pracę, partnera. To dobra forma dla tych, którzy z obawą podchodzą do tradycyjnych metod terapeutycznych. Krępuje ich pójście do psychologa, uważają, że „obcym nie wypada się zwierzać”.

Gdy potrzebujesz motywacji. Filmoterapia może pomóc ci, jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, jeżeli szukasz inspiracji, kogoś, kto podpowie ci, że dasz radę. Bohaterowie filmów mogą stać się dla ciebie wzorami.

Gdy chcesz poprawić sobie humor. Każdy z nas ma ulubione filmy, które poprawiają mu nastrój i chętnie sami aplikujemy je sobie, gdy jesteśmy smutni. Film typowo rozrywkowy, wcale nie z najwyższej półki może mieć dużą wartość terapeutyczną, jeśli zawiera odpowiedni przekaz, jeśli jest w stanie poruszyć nasze emocje.

Ćwiczenia, które zrobisz w domu

Filmy działają na nas oczyszczająco, warto to wykorzystać. Jeśli masz podły nastrój, pokłóciłaś się z mężem lub miałaś ciężki dzień w pracy, włącz melodramat, np. „Wichry namiętności” i po prostu porządnie się wypłacz. Poczujesz ulgę. Jeśli brakuje ci energii, jesteś zmęczona, pomyśl o swoim ulubionym filmie. Może masz go na półce? Obejrzyj.

Są takie filmy, do których chętnie wracamy, mimo że znamy je na pamięć. Zawsze poprawiają nam nastrój. Dla jednych będą to perypetie Judyty z „Nigdy w życiu”, dla innych – nastrojowy „Pod słońcem Toskanii”. Ważne jest nie tylko co, ale też jak się ogląda. Zrelaksuj się, usiądź wygodnie. W trakcie oglądania notuj, z którym bohaterem się identyfikujesz, kto ci imponuje, a kogo nie lubisz. Obserwuj, jak działają na ciebie dźwięki i obrazy. Po filmie omów go z kimś bliskim, przyjaciółką, siostrą.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama