Reklama

Jakie są objawy depresji?

Specjaliści szacują, że jedynie 20-30 proc. Polaków trafia do lekarza z powodu depresji i otrzymuje profesjonalną pomoc. Zapewne dlatego, że ta choroba wciąż jest utożsamiana z nieradzeniem sobie w życiu, ze słabością i z użalaniem się nad sobą. Całkowicie błędnie. Depresja może dotknąć każdego. Choroba powoduje uchwytne biochemiczne zmiany w mózgu. Warto wiedzieć, że nie zawsze wyzwalają ją dramatyczne przeżycia (np. śmierć bliskiej osoby). Niektórzy po prostu pewnego dnia budzą się smutni… I co gorsza, nie zawsze łatwo dotrzeć do sedna problemu.

Reklama


Zdarza się, że obowiązki, z którymi dotąd radziłyśmy sobie bez trudu nagle zaczynają nas przerastać. Świat traci kolory, a gdzieś w środku wciąż czai się smutek, odbierając nam zdolność do przeżywania radości. Sukcesy, które niedawno cieszyły, wydają się nic niewarte. A po przyszłości spodziewamy się jedynie, że nie przyniesie nic dobrego.


Każda z nas miewa czasem gorszy nastrój i wtedy rzeczywistość maluje się w czarnych barwach. Lecz w przeciwieństwie do zwykłej chandry, depresja nie mija i trwale zmienia postrzeganie świata oraz własnej osoby. Cierpiącym na nią nie udaje się „wziąć się w garść” i udawać, że nic się dzieje.


Depresja lubi się ukrywać za różnymi somatycznymi dolegliwościami. Mogą jej towarzyszyć nawracające bóle w klatce piersiowej, bóle głowy, problemy gastryczne, utrata apetytu, kłopoty ze snem (zwłaszcza budzenie się nad ranem i niemożność ponownego zaśnięcia).

Dlatego zdarza się, że chory wędruje od jednego lekarza do drugiego, a kolejne badania nie wykazują żadnych organicznych zmian. Choroba pozostaje w ukryciu, bo pacjenci nawet nie wspominają lekarzowi o chronicznym smutku, braku energii, wiecznym zmęczeniu. Żyją w przekonaniu, że są to za mało poważne objawy, by zawracać tym głowę.


Panuje przekonanie, że na depresję dwukrotnie częściej zapadają kobiety. Wielu specjalistów jednak je podważa. Twierdzą oni, że u mężczyzn jest ona nie tyle rzadsza, ile częściej wymyka się diagnozie. U panów początki choroby manifestują się bowiem skłonnością do agresji i sięganiem po używki.

Mężczyznom trudniej mówić o swoim przygnębieniu. Dopóki mogą, starają się to ukrywać. Łatwiej jest im napięcie i lęki łagodzić alkoholem i nakrzyczeć na żonę, niż przyznać: „Nie daję sobie rady, potrzebuję pomocy”.


Najważniejsza jest szybka reakcja. Czasem trzeba delikatnie „popchnąć” chorego i na przykład umówić go na wizytę u psychiatry, jeśli sam nie jest w stanie podjąć takiego wysiłku. Depresja to poważna choroba. Statystyki mówią, że w 15-25 proc. przypadków kończy się samobójstwem. Jeśli objawy utrzymują się przez dwa tygodnie i utrudniają lub uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, sytuacja wymaga pomocy specjalisty. Im wcześniej, tym lepiej.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama