Reklama

Leczenie kanałowe - na czym polega?

O zęby trzeba dbać. Ale co robić, gdy już próchnica albo uraz naruszyły miazgę? Zamiast wyrywać, można się ratować leczeniem kanałowym. Na czym dokładnie ono polega, kiedy jest konieczne i co robić, gdy nie przyniesie oczekiwanego efektu - tego wszystkiego dowiesz się z tej porady. Zapoznaj się z nią, zanim udasz się do dentysty.

Czym właściwie jest leczenie kanałowe?

Ma ono za zadanie usunięcie zakażenia z wnętrza zęba i zabezpieczenie go przed kolejnymi atakami mikrobów. W tym celu konieczne jest usunięcie wypełniającej ząb i korzenie miazgi, oczyszczenie, dezynfekcja i uformowanie powstałych przestrzeni tak, by można je było wypełnić syntetycznym materiałem – zwykle gutaperką i cementem.

Tak przeleczony ząb jest martwy – nie ma naczyń krwionośnych ani nerwów, ale jest wystarczająco mocny, by można było gryźć nim jeszcze przez wiele lat. Niemal u wszystkich prawidłowo leczonych pacjentów takie zęby działają jeszcze przynajmniej przez osiem lat.

Kiedy konieczne jest takie leczenie?

Najczęstszy powód to zaawansowana próchnica, ale miazga może być zagrożona także np. na skutek pęknięcia zęba po doznanym urazie, przy powtarzających się zabiegach stomatologicznych albo przy zakażeniu sąsiednich zębów – przez wierzchołki korzeni. Zwykle wewnątrz lub w okolicy zęba rozwija się już zakażenie albo stan zapalny.

Jak przeprowadza się taką terapię?

Dentysta musi dowiercić się do miazgi i usunąć ją z komory zęba. Potem specjalnym narzędziem, wyglądającym jak miniwiertło albo śruba z długim skokiem, usuwa nerwy i towarzyszącą im miazgę z kanałów korzeniowych. Kanały obficie płucze się podchlorynem sodu albo chlorheksydyną, aby zdezynfekować otaczającą je zębinę.

Następnie kanały trzeba poszerzyć, by do końca usunąć zakażone tkanki i poprawić dostęp do samego końca korzeni, oraz osuszyć (specjalnymi niteczkami). Zwykle czyszczenie jest kilkuetapowe. W trakcie terapii ząb jest tymczasowo plombowany wodorotlenkiem wapnia, by zapobiec wtórnej infekcji i zmniejszyć zapalenie.

Końcowym etapem leczenia kanałowego jest szczelne wypełnienie światła kanałów, najczęściej gutaperką i założenie kosmetycznej plomby w jamie zęba. Co ważne, takie wypełnienie pozwala na sprawdzenie RTG, czy kanał został wypełniony do końca.

Nie zawsze terapia idzie według planu

Leczenie kanałowe nie daje niestety stuprocentowej gwarancji ocalenia zęba przed usunięciem. Jeśli przeleczony ząb nadal boli, może to oznaczać tlącą się infekcję lub niecałkowite usunięcie żywej miazgi z tkanką nerwową. Bywa też, że ząb ma dodatkowy, czwarty kanał, który może się nie uwidocznić na zdjęciu RTG i dlatego nie zostaje oczyszczony.

Kanał może też być niekorzystnie zagięty, co utrudnia jego penetrację. Narzędzia używane do usuwania miazgi mogą się też złamać w kanale. Także płyny używane do płukania kanałów mogą wydostać się poza ząb (np. przy nadmiernym ciśnieniu) powodując ból, wysięk i krwawienie do dziąsła, które mogą wchłaniać się nawet ponad miesiąc.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama