Reklama

Choroby przyzębia i ich wpływ na organizm

Nie od dziś wiadomo, że zła higiena jamy ustnej i stan zapalny dziąseł przekłada się na złą kondycję całego organizmu. Powszechnie występująca paradontoza traktowana była jako naturalna dolegliwość nękająca starsze osoby. Jednak w ostatnich latach doszło do przełomowego odkrycia, które może zmniejszyć ryzyko zachorowania na ciężkie choroby neurologiczne, w tym alzheimera i stwardnienie rozsiane. Udowodniono, że paradontoza nie rozwija się wraz z wiekiem, ale wywołują ją bakterie zamieszkujące jamę ustną. Co więcej, odkryto, że te same drobnoustroje mają związek z ciężkimi chorobami układu oddechowego, nerwowego, oddechowego, immunologicznego oraz sercowo-naczyniowego. Co powoduje paradontozę i jak choroby przyzębia wpływają na nasze zdrowie?

Paradontoza – przyczyny i wpływ na organizm

Paradontoza to stan zapalny tkanek przyzębia. Według badań, może na nią cierpieć nawet 80% populacji. Przyczyną są atakujące jamę ustną bakterie Porphyromonas gingivalis, ale czynnikiem ryzyka jest nieprawidłowa higiena jamy ustnej (dzięki czemu bakterie szybko się namnażają), a także osłabiony układ odpornościowy i predyspozycje genetyczne. Choroba ujawnia się najczęściej po 40. roku życia, niestety już w stanie zaawansowanym, ponieważ pierwsze objawy zazwyczaj są bagatelizowane. Wczesne symptomy to niewielki ból i krwawienie z dziąseł. Charakterystyczny jest też nieprzyjemny zapach z jamy ustnej. Z czasem zęby stają się coraz bardziej nadwrażliwe (najczęściej na gorące lub zimne napoje), a szyjki zębowe widoczne. Dziąsła mogą puchnąć i ropieć. W zaawansowanej fazie zęby zaczynają się ruszać, co często prowadzi do ich utraty. Za szybkie pogarszanie się kondycji tkanek przyzębia odpowiedzialne są bakterie P. gingivalis. Jak działają?

Bakterie Porphyromonas gingivalis a nasze zdrowie

Na naszych zębach występuje wiele bakterii, ale najgroźniejsze są te, znajdujące się poniżej linii dziąseł – jedne z nich to właśnie P. gingivalis. Bakterie te nie mogą się namnażać, kiedy mają kontakt z tlenem. Niestety, na skutek stanów zapalnych jamy ustnej tlen "ucieka" z głębi dziąseł, bakterie namnażają się na korzeniach zębów, a nasz układ odpornościowy zaczyna się bronić - dziąsła stają się opuchnięte, pojawia się ropa itp. Bakterie P. gingivalis są jednak o tyle groźne, że wytwarzają enzymy (gingipainy), które „oszukują” układ immunologiczny (sprawiają, że zaczyna on zwalczać własne tkanki, a nie drobnoustroje) i uszkadzają białka mające za zadanie chronić nasz organizm. Układ odpornościowy staje się bezbronny, a stan zapalny jedynie się powiększa.

Najnowsze badania potwierdzają związek P. gingivalis z wieloma groźnymi schorzeniami. Okazuje się, że bakterie te mogą przedostać się do krwioobiegu, a stamtąd do wielu narządów ciała. Eksperymenty na myszach pokazały, że P. gingivalis wywołują na przykład stan zapalny naczyń krwionośnych oraz przyczyniają się do powstania miażdżycy i choroby wieńcowej. Bakterie te odkryto również w mózgach zmarłych osób cierpiących na chorobę Alzheimera. Najprawdopodobniej są one odpowiedzialne za produkcję białka, które uszkadza neurony mózgu i prowadzi do demencji. Według lekarzy bakterie P. gingivalis mogą też być odpowiedzialne za reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, choroby układu oddechowego (m.in. zapalenie płuc), nowotwory (np. trzustki) czy stan zapalny nerek. Najprawdopodobniej przyczyniają się także do przedwczesnych porodów.

Jak zwalczać bakterie P. gingivalis?

Najskuteczniejszą profilaktyką paradontozy (i jednocześnie zwalczania oraz niedopuszczania do rozwoju bakterii P. gingivalis) jest częste i prawidłowe mycie zębów. Ważne są także regularne wizyty u stomatologa i ewentualne usuwanie osadów nazębnych, a także stosowanie antybakteryjnych płynów do płukania jamy ustnej oraz nitkowanie zębów. Istotne jest też unikanie produktów bogatych w cukier oraz używek (zwłaszcza palenia papierosów). Kiedy paradontoza jest już w dość zaawansowanej formie, konieczne jest wdrożenie specjalistycznego leczenia – usunięcie zainfekowanych płytek nazębnych, a także czyszczenie kieszonek przyzębowych. Często stosuje się też antybiotykoterapię.

Naukowcy wciąż pracują nad lekiem zwalczającym gingipainy, tak by układ odpornościowy mógł samodzielnie zwalczać bakterie P. gingivalis. Być może zahamowałoby to rozwój choroby Alzheimera oraz innych groźnych schorzeń.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama