Reklama

Rośliny, które oczyszczają powietrze. Sposób na smog według NASA czy mit?

Smog i jego wpływ na ludzki organizm od lat budzi gorące dyskusje na temat niezbędnych kroków, jakie należy podjąć w kierunku walki z zanieczyszczeniami powietrza. Szacuje się, że ich skutkiem jest śmierć około 50 tysięcy osób rocznie w samej w Polsce. Prowadzone są wyliczenia, według których obecność smogu skraca życie średnio o 14 miesięcy osób żyjących w rejonie Suwałk, w Krakowie z kolei aż o 43 miesiące. Nic dziwnego, że próbujemy bronić się przed nim na poziomie własnych mieszkań. Czy rośliny domowe mogą okazać się pomocne? Jaki związek mają z tym badania prowadzone przez NASA?

Z kosmosu na parapet

Rośliny doniczkowe już dawno przestały być postrzegane wyłącznie w kategoriach zielonej i kwitnącej ozdoby wnętrza. W przypadku niektórych gatunków zwraca się uwagę na ich możliwości oczyszczania powietrza. Wraz z rosnącym problemem smogu niektórzy sprzedawcy zaczęli podpierać się badaniami NASA, umieszczając w swoich ofertach rośliny antysmogowe. Czy słusznie? Skąd się to wzięło?

Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej - agencja rządu Stanów Zjednoczonych odpowiedzialna za narodowy program lotów kosmicznych - w 1989 roku opracowała raport "Interior Landscape Plants for Indoor Air Pollution Abatement", w którym przedstawiła wyniki projektu badawczego związanego z możliwością oczyszczania powietrza w domach i mieszkaniach przy pomocy roślin doniczkowych. Dziś chętnie wraca się do tej publikacji w poszukiwaniu antysmogowej bariery, w którą można zaopatrzyć się w dowolnym sklepie ogrodniczym. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że to wcale nie badania nad smogiem stały u podstaw prac badawczych.

Reklama

Syndrom chorego budynku

Kryzys energetyczny, jaki miał miejsce w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 70. XX wieku, wywarł niebagatelny wpływ na systemy ogrzewania oraz projektowania budynków w taki sposób, aby jak najwięcej ciepła zatrzymywać we wnętrzu i tym samym minimalizować  koszty energii. Położenie nacisku na izolację i zmniejszenie możliwości wymiany świeżego powietrza wydawały się znakomitym pomysłem stosunkowo krótko. Osoby zajmujące takie pomieszczenia z czasem zaczęły skarżyć się na liczne problemy zdrowotne, w tym: wysypki skórne, zapalenie dróg oddechowych, zaczerwienienie i swędzenie oczu, senność i notoryczne znużenie, bóle głowy oraz zatok.

Niemalże hermetyczne uszczelnienie budynków przyczyniło się do określania tego zjawiska mianem syndromu chorego budynku (ang. SBS - sick building syndrome). Pod lupę wzięto też wykorzystane materiały budowlane oraz tworzywa wykorzystane do budowy mebli i innych elementów wyposażenia wnętrz.

Sprawdź też: Smog rujnuje nasze zdrowie. Skutki oddychania zanieczyszczonym powietrzem

Badania NASA z daleka od smogu

Popkultura przyzwyczaiła nas do kojarzenia NASA wyłącznie z podbojem kosmosu. Tymczasem w opisywanym raporcie naukowcy skupili się na problemach, z którymi mierzyć się możemy we własnym domowym zaciszu. Opisując rośliny, które usuwają zanieczyszczenia, chodziło o substancje, które obecne są w składzie lakierów, rozpuszczalników, impregnatów, dezodorantów, a nawet perfum. Obecne bywają w meblach, dywanach i wykładzinach. Choć może się wydawać, że ich ilość jest śladowa, wchodzą ze sobą w reakcje, co negatywnie wpływa na zdrowie osób, które są nimi otoczone.

Badania naukowców skupione były zwłaszcza wokół trójchloroetylenu, benzolu i formaldehydu. Faktycznie, wyróżniono grupę roślin, które dobrze sobie radziły z ich neutralizacją, lecz trzeba pamiętać, że smog to przede wszystkim pyły zawieszone (PM), których usuwanie jest dla zielonych okazów niewykonalne. Co prawda są w stanie eliminować benzen, który pojawia się w składzie smogu, lecz to zdecydowanie za mało, by móc określać rośliny mianem pogromców zanieczyszczeń, które wdzierają się do domów z zewnątrz zwłaszcza w sezonie grzewczym.

Kontekst ma znaczenie

Myśląc o testach przeprowadzanych przez NASA, widzisz skomplikowane maszyny rodem z filmów science-fiction? Poniekąd masz rację. Badania roślin, które omówiono w raporcie, dotyczyły możliwości budowy systemów oczyszczania przestrzeni zamkniętych - również w kosmosie. W naszych mieszkaniach raczej trudno mówić o tego rodzaju warunkach. Ponadto badane okazy stanowiły tylko część większego mechanizmu. Jego ważnym elementem było połączenie roślin z filtrami na bazie węgla aktywnego - raczej trudno byłoby się spodziewać, że cały system otrzymamy w zestawie z draceną czy paprotką kupowaną w markecie.

Zobacz: Czeka nas potężny smog. Ekspert nie zostawia złudzeń

Kwiaty tylko do podziwiania? Niekoniecznie

Po rozłożeniu raportu NASA na czynniki pierwsze masz wrażenie, że zieleń w mieszkaniu może służyć wyłącznie celom dekoracyjnym? Ich pielęgnacja wydaje się być co najwyżej odstresowującym hobby? Nadal nie spisuj ich całkiem na straty. Choć nie stanowią odpowiedzi na problem smogu, nadal są w stanie nawilżać powietrze, pochłaniać dwutlenek węgla, produkować tlen. Pamiętaj jednak, że najbardziej efektywnie pracują w okresie wegetacji, a dla najlepszych efektów dom warto zamienić w małą dżunglę, dbając o to, by jedna roślina przypadała na dziewięć metrów kwadratowych.

Oto lista roślin, które pomogą poprawić jakość powietrza w domu:

  • sansewieria (znana też pod wdzięczną nazwą "język teściowej" i wężownica);
  • skrzydłokwiat;
  • palma bambusowa;
  • figowiec benjamina;
  • dracena obrzeżona (kojarzona jako smokowiec);
  • zielistka;
  • bluszcz pospolity;
  • daktylowiec niski;
  • chryzantema wielokwiatowa;
  • aloes;
  • epipremnum złociste;
  • rapis wyniosły;
  • anturium Andreego.

Joanna Leśniak

Polecamy:

Jak oczyścić powietrze w zimie?

Smog niszczy nasze mózgi i przyczynia się do demencji

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Reklama