Reklama

Robaczywe śliwki - jak tego uniknąć podczas uprawy?

Uginające się od ciężaru owoców gałęzie śliw cieszą oko, jednak naszą radość może szybko zepsuć widok śliwek robaczywych. Przy dużym nasileniu występowania szkodnika za to odpowiedzialnego – owocówki śliwkóweczki, nawet większa część owoców może nie nadawać się do użytku. Owad ten potrafi także żerować w owocach brzoskwini, moreli, tarniny, a nawet wiśni i czereśni. Jeśli chcemy mieć zdrowe, dorodne owoce, wystarczy zastosować kilka rad zamieszczonych w poniższym tekście.

Reklama

Biologia szkodnika

Owocówka śliwkóweczka to niewielki, szarobrązowy motyl o rozpiętości skrzydeł do 14 mm. Przechodzi w ciągu roku dwa cykle rozwojowe. Gąsienice zimują w spękaniach i szczelinach kory oraz pod opadłymi liśćmi na powierzchni gleby. Wiosną z gąsienic wylęgają się motyle, które w okresie od maja do połowy lipca składają jaja na zawiązkach śliwek. Gąsienica po wylęgu wgryza się w owoc i w nim żeruje. Porażone śliwki przestają rosnąć, przedwcześnie się wybarwiają i opadają. Po trzech tygodniach gąsienice opuszczają owoc i przepoczwarzają się, po czym powstają z nich motyle, które składają jaja aż do końca sierpnia. W roku, w którym śliwa nie owocuje, szkodnik może przejść cały cykl rozwojowy żerując tylko na liściach śliw.

Zapobieganie i zwalczanie niechemiczne

Gdy natrafimy na robaczywe śliwki, jest już niestety za późno, aby walczyć z tym szkodnikiem. Możemy jednak podjąć zabiegi, aby w przyszłym roku mieć zdrowe owoce. Jeśli nie chcemy na naszych drzewach stosować chemii, pozostaje nam mechaniczna oraz biologiczna walka ze szkodnikiem.

Na początku zimy oskrobujemy starą, spękaną korę z pni drzew, w której zimują gąsienice. W jesieni grabimy i palimy wszystkie opadłe liście i owoce, bowiem w nich również mogą one zimować. W połowie maja oraz w sierpniu, zakładamy na pnie śliw opaski z tektury falistej, które po 2-3 tygodniach palimy. W okresie dojrzewania owoców, zbieramy i niszczymy wszystkie porażone owoce.

Jeśli mamy kilka śliw w ogrodzie, możemy też zastosować pułapki feromonowe, w ilości jednej sztuki na jedno drzewo. Wieszamy je dwukrotnie, w okresie intensywnego lotu motyli przed składaniem jaj.

Bardzo skuteczną metodą jest biologiczna walka ze szkodnikiem. W tym celu, kupujemy specjalne preparaty zawierające jaja owada – kruszynka, który jest naszym naturalnym sprzymierzeńcem w walce z owocówką śliwkóweczką (jak i z wieloma innymi szkodnikami).

W walce o zdrowe owoce pomagają nam też ptaki, szczególnie sikorki, które zjadają duże ilości larw, szczególnie tych zimujących na korze. Dlatego ważne jest stwarzanie im odpowiednich warunków, wieszając dla nich budki lęgowe.

W okresie rozwoju jaj można także stosować preparaty bakteryjne, zawierające Bacillus thuringiensis, dwukrotnie w odstępie 10-12 dni. Są one dostępne w dobrze zaopatrzonych centrach ogrodniczych.

Chemiczne zwalczanie szkodnika

Środki chemiczne w sadach przydomowych powinny być stosowane w ostateczności, kiedy szkodnik występuje w naprawdę dużych ilościach i niszczy większą część zbiorów.

Do ustalenia najlepszego terminu zastosowania chemicznych środków zwalczania roślin najlepiej zastosować pułapki feromonowe, które wskażą nam czas najintensywniejszego lotu motyli i składania jaj (jeśli ich nie mamy, pozostaje wnikliwa obserwacja drzew). Zabiegi stosujemy dwukrotnie w sezonie. Pierwszy raz w pierwszej lub drugiej dekadzie czerwca a drugi w drugiej połowie lipca lub w pierwszej dekadzie sierpnia.

Do stosowania w małych przydomowych sadach, najlepsze będą preparaty: Calypso 480 SC, Mospilan 20 SP oraz Steward 30 WG. Środki te oprócz tego, że są bezpieczne dla pszczół i innych pożytecznych owadów, są również dostępne w małych opakowaniach. Należy przy tym przestrzegać dokładnie instrukcji zawartych dla każdego z tych środków, szczególnie okresów karencji.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama