Reklama

Terapia kamertonami - na co może pomóc?

Od XVIII wieku kamertony są znane jako przyrządy do strojenia instrumentów muzycznych. Około dziesięć lat temu Barbara Romanowska, zafascynowana terapiami naturalnymi współczesna wokalistka i muzyk, postanowiła rozpropagować używanie tych przyrządów w zupełnie innym celu – do uzdrawiania. Swój pomysł oparła na przekonaniu, że ludzkie ciało nie tylko wchłania energię emitowaną przez dźwięki, ale samo również rezonuje. Poprzez wykorzystanie odpowiednich kamertonów możliwe jest więc przeprowadzenie seansu muzykoterapii, która pozytywnie wpłynie na funkcjonowanie zarówno poszczególnych organów człowieka, jak i całej jego psychiki.

Terapia dźwiękowa przyniosła pozytywne efekty w przypadku ponad dwustu pięćdziesięciu chorób. Stwierdzono np. zanikanie guzów, samowyleczenie torbieli, rozpuszczanie się kamieni w moczowodach i woreczku żółciowym oraz wyregulowanie funkcjonowania układów oddechowego i krwionośnego.

Dźwięk kamertonów jest wskazany chorym cierpiącym na zaburzenia koncentracji, nerwice, zespół Downa, nadpobudliwość psychoruchową, chorobę Alzheimera i stwardnienie rozsiane. Jednak skorzystać z tej terapii powinien w zasadzie każdy, kto chce po prostu nabrać pozytywnego nastawienia do życia.

Terapeuci zapewniają wątpiących, że nie trzeba wierzyć w moc kamertonów, żeby wytwarzane przez nie fale dźwiękowe leczyły. Ważne jest jedynie to, żeby chory miał wolę wyzdrowienia. Po prostu należy mieć na uwadze, że bez pozytywnego nastawienia nawet metody farmakologiczne nie działają.

Na terapię kamertonami można udać się do licencjonowanego terapeuty lub zapisać się na weekendowy kurs, dzięki któremu sami nauczymy się zasad jej działania. Cena takiego kursu to około 450 złotych.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama