Reklama

Jak zrobić maść dziegciową?

Niektórzy z nas wychowali się z babcią lub prababcią, która miała słoiczek z czarną maścią służącą do leczenia różnych chorób skóry. Każda rodzina miała swoją własną specjalną recepturę, ale zwykle zawierała ona takie składniki jak łój, sadło, dziegieć, sadzę z komina, a czasem nawet cebulę czy mąkę. Mikstura ta była gęsta i śmierdząca, ale działała jak za zaklęciem!

Nasza nowoczesna adaptacja tego staromodnego domowego lekarstwa da nam słoiczek maści o wadze 50 g. Pojedyncza porcja wystarczy całej rodzinie na kilka miesięcy. Można jednak podwoić lub potroić podane ilości, jeśli potrzeba.

Składniki:

1/4 szklanki ziołowej oliwy, oleju słonecznikowego lub innego lekkiego oleju

1 lub 2 łyżeczki wosku pszczelego

1/2 łyżki dziegciu

1/4 łyżeczki aktywowanego węgla

Aby uniknąć trudnego mycia w późniejszym czasie, użyj puszki po konserwie, aby wykonać maść. Możesz też wykorzystać słoik żaroodporny. Odmierz olej i wosk pszczeli do puszki lub słoika i postaw go w rondelku z wodą sięgającą 3-5 cm wysokości, tworząc w ten sposób rodzaj bojlera. Użyj 1 łyżeczki wosku pszczelego, jeśli chcesz, by maść miała lżejszą konsystencję lub 2 łyżeczek, jeśli chcesz, by była bardziej gęsta. Podgrzewaj na średnim lub małym ogniu do momentu rozpuszczenia się wosku.

Zdejmij słoik z ognia i wmieszaj dziegieć oraz węgiel łyżką jednorazową. Od razu przelej powstałą mieszankę do małego szklanego słoiczka i pozostaw do wystudzenia zanim zamkniesz pojemnik. Ze względu na silne właściwości barwiące, unikaj przechowywania maści w plastikowych czy metalowych pojemnikach, gdyż z czasem zabarwią się. Termin przydatności do użycia takiej maści to co najmniej rok.

Nałóż małą ilość maści na skórę w miejscu ukąszenia owada, zadry, oparzenia lub podrażnienia. Zawiń bandażem na kilka godzin lub na noc. Zmyj i powtórz czynność, jeśli trzeba.

Choć jest to doskonały środek z domowej apteczki służący do leczenia mniejszych problemów skórnych, skonsultuj się z lekarzem, jeśli chcesz stosować ją na poważniejsze schorzenia czy otwarte rany.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama