Reklama

Dlaczego kot przynosi myszy do domu?

Prawdopodobnie każdy opiekun kota wychodzącego nieraz został obdarowany przez swojego pupila prezentem w postaci martwego ptaka, myszy czy innego małego gryzonia. Na ten widok trafiamy przy drzwiach wejściowych, a czasem nawet we wnętrzu domów. Choć może to wzbudzać w nas wstręt, kota nie należy karcić za to zachowanie. Podniesiony głos nie tylko nie wpłynie na oduczenie tego nawyku, a może pogorszyć nasze relacje ze zwierzakiem. Skąd w ogóle bierze się takie zachowanie u kota? Przyczyn jest co najmniej kilka.

Mroczne oblicze mruczka

Miłośnicy kotów postrzegają swoje zwierzaki jako puszyste, mruczące kuleczki, które chce się wyłącznie przytulać. Popkultura również przyzwyczaiła nas do postrzegania ich jako słodkich, zabawnych i niezwykle fotogenicznych zwierzaków. Jednak każdy, kto decyduje się na opiekę nad kotem, musi zdawać sobie sprawę, że w zwierzętach nadal drzemie silny instynkt łowcy.

Polowanie na niewielkie zwierzaki jest więc zjawiskiem zupełnie naturalnym, zgodnym z biologicznymi uwarunkowaniami. Dlatego tak ważne są spokojne reakcje na widok martwych lub ogłuszonych ofiar, które koty nie zawsze zostawiają pod drzwiami. Śmiało wchodzą z nimi do domów. Musimy być więc gotowi na nieprzyjemny widok na podłodze, a czasem nawet w pościeli. Krzyk, karcenie czy przeganianie pupila nie oduczy go tego zachowania, a może jedynie zniechęcić go do nas i doprowadzić do niepożądanych, np. agresywnych zachowań.

Reklama

Kot przynosi myszy do domu: Czy to prezent?

Niektórzy tłumaczą sobie ten koci zwyczaj chęcią przypodobania się właścicielowi. Ma być wyrazem kociej miłości, oddania i wdzięczności za opiekę. Czy tak jest faktycznie? Niestety, to nadinterpretacja. Choć pupil faktycznie może uznawać nas za część kociej rodziny, raczej postrzega ludzi jako mało zwinne istoty, które nie są w stanie samodzielnie zdobyć łupu. Dlatego często ich ofiary są tylko ogłuszone - dokończenie sprawy ma należeć do nas w ramach nauki polowania.

Tak postępują kocie mamy w stosunku do swoich dzieci. Zwierzęta nie rodzą się bowiem z umiejętnością polowania, a wszystkiego uczą się poprzez naśladownictwo. By młode mogły nabierać wprawy, dorosła kotka dostarcza im na wpół żywe ofiary, by mogły na nich trenować swoje zabójcze ciosy.

Potrzeba bezpieczeństwa

Przenoszenie zdobyczy w zaciszne miejsce ma być też dla kota gwarancją, że łup pozostanie w jego łapach - bez konieczności dzielenia się lub oddania go innemu drapieżnikowi. To kolejna kwestia wynikająca z instynktu łowcy. Zdarza się również, że zwierzak może mieć problem z wyjątkowo waleczną lub ruchliwą ofiarą. Wejście z nią do zamkniętego pomieszczenia ogranicza zdobyczy możliwości ucieczki, co jest dla kota zdecydowanie bardziej komfortowe.

Instynktowne zapasy

Opiekunowie kotek, które wcześniej nie przejawiały dużego zainteresowania polowaniami na zewnątrz, powinni z uwagą obserwować swojego zwierzaka. Może się okazać, że przynoszenie myszy i innych zdobyczy do domu jest oznaką ciąży i potrzeby zmagazynowania zapasów dla rozrastającej się kociej rodziny. Wizyta u weterynarza dla potwierdzenia lub wykluczenia tych przypuszczeń jest więc obowiązkowa.

Polecamy:

Dlaczego kot mruczy?

Pies na diecie wegetariańskiej? Nowa mowa wśród właścicieli psów

Matura 2022: Zobacz arkusz CKE i odpowiedzi z matematyki

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: koty wychodzące | zwierzęta domowe | koty domowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama