Reklama

Uraz nadgarstka - jak leczyć?

Kontuzje nadgarstka przytrafiają się często. Zdarza się, że pacjenci bagatelizują je, a niestety zlekceważenie tego, zdawałoby się błahego, urazu może prowadzić do zwyrodnień, ograniczenia ruchomości, a nawet do trwałego pogorszenia sprawności całej ręki. Co więc robić, gdy z jakiegoś powodu dojdzie do urazu nadgarstka?

Reklama

Zawsze po urazie nadgarstka trzeba zgłosić się do szpitala na ostry dyżur i wykonać prześwietlenie. Od jego wyników uzależnione jest dalsze postępowanie.

Przy zwykłym złamaniu nadgarstka najczęściej nastawia się go i zakłada gips, po czym pacjent wraca do domu. Ten gipsowy opatrunek trzeba nosić z reguły od 3 do 6 tygodni.

Jeśli doszło do przemieszczenia, niezbędna jest operacja nastawienia odłamków kości. Gdy zespolenie operacyjne jest stabilne, nie trzeba zakładać gipsu. W większości przypadków bezpieczniejsze jest jednak 3-5 tygodniowe unieruchomienie nadgarstka.

Generalnie dla ułatwienia życia dobrze jest nosić temblak i na nim układać uszkodzoną rękę. Poza tym w ten sposób odciąża się bark, czyli staw ramienny oraz unika obrzęku. Należy pamiętać, że gips nie może być za ciasny, bo wtedy upośledza przepływ krwi, co powoduje ryzyko zastoju krwi i niedotlenienie.

Zagipsowana ręka i palce nie powinny puchnąć. Gdy jednak dochodzi do obrzęku, bólu i dyskomfortu, należy jak najszybciej poinformować o tym lekarza.

Gdy zachodzi podejrzenie skomplikowanego urazu, konieczne bywają badania dodatkowe, takie jak tomografia komputerowa, czy rezonans magnetyczny, a chory z reguły pozostaje na ten czas w szpitalu.

Zanim kontuzja całkiem się wygoi i będzie można rozpocząć zaleconą rehabilitację, warto pamiętać o rozruszaniu stawu łokciowego i barkowego we własnym zakresie.Nie zaszkodzi to zrastającym się kościom nadgarstka, natomiast z pewnością będzie ułatwiać powrót do formy całej ręki. I tak np. można spróbować unosić nad głowę zagipsowaną rękę, podtrzymując ją zdrową. Można, a nawet trzeba też często poruszać palcami.

Po zdjęciu gipsu lub po zdjęciu ortezy, tj. aparatu ortopedycznego stabilizującego stawy i zastępującego gips, zaleca, żeby w miarę możliwości, starać się normalnie funkcjonować, ćwiczyć, a nawet uprawiać ulubione sporty, oczywiście zachowując przy tym szczególną ostrożność.

Zaleca też, by przez 10 dni na noc zakładać jeszcze na rękę stabilizator. Jest to bardzo ważne, ponieważ często podczas aktywnej fazy snu nieświadomie nią poruszamy, wymachujemy czy nawet uderzamy, co oczywiście może tylko pogorszyć jej stan.

Każdy pacjent z niecierpliwością czeka na zdjęcie gipsu, najczęściej w przekonaniu, że natychmiast potem nadgarstek będzie funkcjonował jak przed złamaniem. Niestety, to nie dzieje się tak szybko. Z reguły jeszcze przez jakiś pacjent będzie wymagał pomocy w odzyskaniu pełnej sprawności. Rodzaj tej pomocy określa lekarz.

Po prostym, dobrze gojącym się złamaniu, wystarczy ściskanie specjalnej piłeczki, powtarzane wielokrotnie w ciągu dnia, także ściskanie gąbki podczas codziennej toalety.

Inne ćwiczenia, które możemy wykonać to np. wyciąganie obydwu rąk w górę, łączenie ich i poruszanie raz w jedną, raz w drugą stronę czy ułożenie ręki na stole tak, by nadgarstek znalazł się na krawędzi i poruszanie nim w górę i w dół.

Po bardziej skomplikowanym złamaniu bywa, że lekarz kieruje na krioterapię, zabieg z laserem lub polem magnetycznym. Najskuteczniejsza jest jednak terapia manualna, wykonywana przez wykwalifikowanego fizjoterapeutę. Z reguły polega na ręcznym mobilizowaniu stawu.

Jeżeli lekarz uzna, że pacjent wymaga specjalistycznych zabiegów, wydaje odpowiednie skierowanie, co oznacza, że rehabilitacja jest refundowana przez NFZ.

Uwaga!

* Gdy mamy kłopoty z nadgarstkiem, nie zwlekajmy z wizytą u lekarza, ponieważ może się to skończyć trwałym pogorszeniem sprawności ręki.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama