Reklama

Jaka dieta dla cukrzyka?

Cukier, nazywany fachowo glukozą, to paliwo dla komórek. Energia, której potrzebujemy do życia. Gdy zjemy cokolwiek, we krwi rośnie poziom cukru. To sygnał dla trzustki, że trzeba wydzielać insulinę. Hormon ten jest niezbędny, by tkanki, głównie mięśnie, mogły zużywać glukozę. Insulina działa jak klucz otwierający bramę, przez którą cukier wnika do komórki. Tam zostaje spalony, a jego poziom we krwi spada. Zdarza się jednak, że im jesteśmy starsi i im więcej mamy nadprogramowych kilogramów, tym komórki bardziej leniwie reagują na insulinę. Wtedy trzustka musi wyprodukować więcej hormonu. Gdy nie daje sobie z tym rady, rozwija się stan przedcukrzycowy. A za kilka lat może pojawić się cukrzyca typu 2, w odróżnieniu od cukrzycy typu 1, która ujawnia się wcześniej, a jej przyczyną jest uszkodzenie trzustki.

Badanie poziomu cukru we krwi

Badania cukru trzeba zacząć robić po 45. roku życia. Ogólne zalecenie mówi, żeby zgłaszać się na nie co trzy lata. Jeśli jednak dotyczy nas któryś z poniższych punktów, wykonujemy je co roku.

  • Mamy nadwagę lub otyłość.
  • Cierpimy na chorobę układu krążenia (np. nadciśnienie).
  • Mało się ruszamy, prowadzimy siedzący tryb życia.
  • Ktoś w naszej najbliższej rodzinie choruje na cukrzycę.
  • Miałyśmy cukrzycę w ciąży.
  • Urodziłyśmy dziecko, które ważyło ponad cztery kilogramy.
  • Chorujemy na zespół policystycznych jajników.

Podstawowe badanie cukru robimy na czczo. Jeśli nasz wynik będzie wyższy niż 125 mg/dl, trzeba powtórzyć badanie na czczo za 2-3 dni.

Natomiast jeżeli będzie mieścił się w granicach 100-125 mg/dl, lekarz poprosi nas o zrobienie krzywej cukru. Chodzi o to, by upewnić się czy na pewno mamy do czynienia z nietolerancją, czy już z cukrzycą. Badanie składa się z 3 części: oznaczenie cukru na czczo, wypicie roztworu glukozy i powtórne pobranie krwi. Wynik 200 mg/dl i więcej oznacza cukrzycę.

Co i jak jeść, żeby stężenie cukru spadło?

Trzeba zmienić dietetyczne zwyczaje i spróbować schudnąć. Okazuje się bowiem, że nadwaga i otyłość, zwłaszcza typu brzusznego, to jedna z najważniejszych przyczyn cukrzycy typu 2. Jeżeli na razie mamy „tylko” nietolerancję glukozy, przestrzegając poniższych zasad, możemy uniknąć choroby. Jeśli natomiast już chorujemy, stosowanie tych reguł pomoże unormować cukier i zmniejszy ryzyko powikłań. Zalecenia nie są zbyt restrykcyjne.

Starajmy się unikać tego, co słodkie

Chodzi przede wszystkim o tzw. cukry proste. One najszybciej wchłaniają się z przewodu pokarmowego. Czasem nazywa się je nawet cukrami „biegającymi”. Powodują przy tym błyskawiczny wzrost glukozy we krwi – co jest bardzo niekorzystne dla osób, które cukru we krwi mają i tak za dużo. Ponadto cukier z jedzenia, jeśli nie zostanie od razu spalony – a nie zostanie, gdy prowadzimy siedzący tryb życia – jest szybko zamieniany na tłuszcz i odkłada się w komórkach. W efekcie tyjemy.

Wyrzućmy z diety słodkie produkty: ciasta, ciastka, cukierki, rurki z kremem, pączki, czekoladę, miód, napoje gazowane, soki owocowe, lody, konfitury, a także słodkie owoce takie, jak winogrona, śliwki czy truskawki.

Warto też ograniczyć białe pieczywo, pierogi, tradycyjne makarony, ryż, ziemniaki, naleśniki, banany, jabłka, ananasy. Produkty te należą do tzw. cukrów (inaczej węglowodanów) złożonych. Wprawdzie wchłaniają się one nieco wolniej niż słodycze – dlatego nazywa się je cukrami maszerującymi – ale niestety też sprzyjają tyciu.

Wybierajmy zdrowe tłuszcze

Jeśli mamy podwyższony poziom cukru, nie powinniśmy też jeść zbyt dużo tłuszczów pochodzenia zwierzęcego. I to z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że dostarczają mnóstwo energii. Ich nadmiar może więc powodować tycie, a na pewno nie sprzyja chudnięciu. Ponadto, ograniczając tłuszcze zwierzęce, dbamy o poziom cholesterolu, który u cukrzyków bardzo często bywa podwyższony. Starajmy się zatem unikać: tłustego mięsa, słoniny, smalcu, śmietany, pełnotłustego mleka, masła, tłustych twarogów, żółtych serów, serów z mleka koziego lub owczego, a także utwardzanych margaryn (sprzedawane są w kostkach).

Zamiast tego warto sięgać po ryby i chude mięso takie, jak kurczak. Możemy też jeść mleko i jego przetwory, ale wybierajmy te z niską zawartością tłuszczu (1,5-2 proc.) Przygotowując posiłki, używajmy zdrowych (nienasyconych) tłuszczów roślinnych – oleju rzepakowego czy oliwy z oliwek.

Nie żałujmy sobie błonnika

Włókno pokarmowe spowalnia trawienie i wchłanianie glukozy. Nie dopuszcza więc do gwałtownego wzrostu jej poziomu we krwi. Ponadto usprawnia pracę przewodu pokarmowego i ułatwia wypróżnianie. Błonnik znajdziemy w ciemnym pieczywie, brązowych makaronach, a także płatkach owsianych, kaszach, orzechach i nasionach.

Bardzo bogate w błonnik są też warzywa. Eksperci polecają te z nich, które mają niewiele kalorii, czyli: brokuły, kalafior, szpinak, ogórki, pomidory, kapustę i sałatę. Radzą natomiast ograniczyć jedzenie buraków i ziemniaków (bo są dość kaloryczne). Błonnik zawierają też owoce. Najwięcej mają go czarne i czerwone porzeczki, maliny, żurawina oraz suszone śliwki. Pamiętajmy jednak, że nie należy jeść owoców bardzo dojrzałych, przejrzałych, bo te powodują wzrost cukru.

Jedzmy często, ale niewielkie porcje

Najlepiej cztery-sześć małych posiłków dziennie. Wraz z mniejszymi porcjami jedzenia do krwi przedostają się niewielkie i łatwe do „zagospodarowania” dawki glukozy. Ponadto, dbając o stałe dostawy energii, nie dopuszczamy do ataków wilczego głodu. Wiele z nas je mało przez cały dzień, by wieczorem urządzić sobie ucztę. Przy takim sposobie odżywiania żadna metoda leczenia nie zdoła utrzymać poziomu cukru w dopuszczalnych granicach.

Pijmy dużo wody

Codzienne picie minimum czterech szklanek wody sprzyja spadkowi poziomu glukozy. Jeśli mało pijemy i organizm jest odwodniony, nerki źle pracują. Zatrzymują wodę oraz uwalniają hormon, który podnosi poziom cukru.

Ponadto warto pić wody mineralne o dużej zawartości wodorowęglanów – powyżej 600 mg/l, ponieważ przyczyniają się do obniżenia cukru we krwi i moczu i korzystnie wpływają na działanie insuliny.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama