Reklama

Choroby, które najczęściej atakują latem

Latem, dzięki spożywaniu świeżych warzyw i owoców oraz przebywaniu na słońcu, nasza odporność wzrasta. Znacznie trudniej wtedy także o infekcje górnych dróg oddechowych, ponieważ odpowiedzialne za nie wirusy nie mają korzystnych warunków do życia i rozwoju. Niestety, nie oznacza to, że jesteśmy całkowicie bezpieczni. Wahania temperatury, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach, a także wędrówki po lesie i kąpiele w jeziorach wiążą się z podwyższonym ryzykiem niektórych chorób. Sprawdź, jakie objawy powinny cię zaniepokoić latem i na jakie schorzenia jesteśmy teraz najbardziej narażeni.

Choroby skóry

Latem znacznie chętniej korzystamy z basenów i pływamy w jeziorach. Bardzo łatwo wtedy o zarażenie się grzybicą czy kurzajkami. Obie choroby są niezwykle zaraźliwe – wystarczy dotknąć zakażonej powierzchni, by do organizmu przeniknęły grzyby lub wirus HPV odpowiedzialny za powstawanie brodawek na skórze. Objawy grzybicy to zaczerwienienie i świąd, a następnie łuszczenie się skóry (najczęściej zaczyna się od przestrzeni między palcami). Z kolei kurzajki to niewielkie guzki tworzące się na skórze. Mają szary lub brunatny kolor i bywa, że sprawiają ból. Na basenie można się też zarazić opryszczką wargową, którą wywołuje wirus HSV1. Uaktywnia się najczęściej, gdy nasza skóra poddana jest działaniu ekstremalnych temperatur czy silnego słońca. Objawia się swędzącymi i bolesnymi pęcherzykami, które z czasem zmieniają się w owrzodzenia. Leczenie zmian na skórze zazwyczaj wymaga stosowania maści o działaniu przeciwwirusowym lub przeciwgrzybicznym.

Angina

Angina to jedna z najczęstszych infekcji, która atakuje latem. Przyczyną są duże wahania temperatur (np. przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach, a następnie w upale na świeżym powietrzu), a także spożywanie zimnych napojów czy lodów. Anginę mogą wywoływać zarówno bakterie (paciorkowce), wirusy, jak i grzyby. Do zarażenia dochodzi więc też drogą kropelkową. Charakterystyczne objawy anginy to silny ból gardła utrudniający przełykanie płynów i pokarmów, wysoka gorączka, dreszcze, bóle głowy, brak apetytu i ogólne złe samopoczucie. W przypadku bakteryjnego podłoża anginy niezbędna jest antybiotykoterapia. W innych sytuacjach przyjmuje się jedynie środki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Ważny jest też odpoczynek i przyjmowanie dużej ilości płynów.

Zatrucia pokarmowe i biegunka

Wysokie temperatury sprzyjają szybszemu psuciu się jedzenia i namnażaniu się szkodliwych drobnoustrojów. Dlatego unikać powinno się spożywania wody z nieznanych źródeł, a w trakcie przyrządzania posiłków należy bardziej dbać o higienę. Niepasteryzowane przetwory mleczne, jaja, mięso i lody mogą stać się siedliskiem bakterii. Latem znacznie łatwiej o salmonellozę czy inne zatrucia pokarmowe. Objawiają się one nudnościami, wymiotami, bólem brzucha, biegunką, a także gorączką i bólami głowy. Na zwykłą niestrawność pomogą napary ziołowe (np. z dziurawca lub mniszka lekarskiego), w przypadku silnego zatrucia konieczna może być nawet hospitalizacja, przyjmowanie kroplówek i antybiotyków.

Choroby przenoszone przez kleszcze

Latem i wczesną jesienią jesteśmy też narażeni na choroby przenoszone przez kleszcze. Te groźne pajęczaki czyhają na nas na leśnych polanach, łąkach, ale też w miejskich parkach i skwerach. Wystarczy jedno ukąszenie zakażonego kleszcza, by do naszego organizmu wniknęły bakterie lub wirusy odpowiedzialne za boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu. Ta pierwsza wywołuje groźne powikłania – może uszkadzać układ nerwowy, stawy i serce. Objawy pojawiają się w ciągu 3-14 dni od ukąszenia i przypominają grypę. U 30 proc. osób w miejscu wkłucia się kleszcza obserwuje się rumień. Brak leczenia (konieczne jest przyjmowanie kilku antybiotyków) skutkuje przewlekłym charakterem choroby i grozi powikłaniami. Z kolei kleszczowe zapalenie mózgu objawia się dolegliwościami grypopodobnymi, które występują od 2 do 28 dni od ukąszenia. Trwają tydzień, po czym w ciągu 20 dni wirus atakuje ośrodkowy układ nerwowy. Charakterystyczne objawy to sztywnienie karku, gorączka i wymioty. Leczenie wymaga hospitalizacji i może trwać nawet rok.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama