Reklama

Choroba Parkinsona - objawy i leczenie

Najczęściej atakuje po 50. roku życia. Rozwija się powoli, a osoby nią dotknięte często przez długi czas nie zauważają postępu choroby. Czasem coś zaboli, ale to pewnie reumatyzm – myślą. W końcu wiek ma swoje prawa. Mięśnie wydają się sztywniejsze, ale w pewnym wieku to też wydaje się już normalne. Tymczasem choroba Parkinsona to poważne schorzenie, w którym niezwykle ważne jest jak najwcześniejsze wykrycie objawów. Na co zwrócić uwagę? Jak leczyć tę chorobę, gdy jednak się pojawi? Tego dowiesz się z dalszej lektury.

Wczesne objawy

Ciało coraz bardziej się pochyla, wolniej się poruszamy, stawiamy coraz mniejsze kroki, zaczynamy szurać nogami - a to właśnie są wczesne objawy choroby Parkinsona. Niestety, z reguły zaczynamy o niej myśleć wtedy, kiedy pojawia się drżenie rąk i dopiero to sprawia, że trafiamy do lekarza.

Drżenie dłoni

Pierwszy objaw, który jest naprawdę widoczny, to mimowolne drżenie dłoni, kiedy kładziemy ją np. na oparciu fotela. Kciuk lub także pozostałe palce, niezależnie od nas, zaczynają się poruszać. Pojawiają się także zaburzenia równowagi, grożące niekontrolowanymi upadkami, a wykonanie nawet prostych czynności, jak wstanie z łóżka czy krzesła, zaczyna sprawiać trudność.

Zmiana pisma

Specyficzna dla choroby Parkinsona jest także zmiana pisma: wprawdzie zaczynamy jeszcze pisać normalnie, ale im dłuższa jest linijka tekstu, tym mniejsze stawiamy litery i stają się one niewyraźne. Bliscy skarżą się też, że coraz częściej mamroczemy pod nosem. Bardzo charakterystyczne jest też to, że dolegliwości dotykają najpierw połowę ciała, np. drżą palce dłoni po jednej tylko stronie lub zaczynamy powłóczyć jedną nogą.

Lewodopa - początek leczenia choroby

Choroba Parkinsona to rodzaj zwyrodnienia w ośrodkowym układzie nerwowym. W części mózgu odpowiedzialnej za kontrolowanie tego, w jaki sposób się poruszamy, znajdują się komórki produkujące substancję zwaną dopaminą. Jest ona niezbędna, żeby jedne komórki nerwowe mogły komunikować się z innymi: informować, jakie gesty i ruchy chcemy wykonać. Gdy dopaminy jest za mało, podaje się pacjentowi substancję zwaną lewodopą. Jeśli po zastosowaniu tego leku objawy zmniejszają się, to dobry sygnał. Oznacza to, że mózg, który ma problemy z produkcją dopaminy, może być wsparty tą substancją.

Preparat przyjmuje się doustnie i u większości chorych jest dobrze tolerowany przez dłuższy czas. Lewodopa ma tę zaletę, że potrafi przenikać z krwi bezpośrednio do mózgu, gdzie organizm wykorzystuje ją do produkcji dopaminy.

Dzięki stosowaniu lewodopy można w znacznym stopniu ograniczyć uciążliwe objawy choroby nawet na wiele lat.

Dwa stany: włączenie i wyłączenie

Lewodopa nie powstrzymuje jednak rozwoju tego schorzenia, a tylko łagodzi objawy. Tymczasem choroba postępuje, a lek przestaje być przez organizm dobrze tolerowany.

Z czasem mogą pojawić się dwa stany, zwane z angielska ON i OFF, czyli włączenie i wyłączenie. Kiedy jesteśmy ON, w pełni kontrolujemy nasze ruchy i ciało, ale kiedy jesteśmy OFF, idzie nam zdecydowanie gorzej i objawy choroby w pełni powracają. Lekarze próbują temu zaradzić, zmieniając wysokość dawek leku i częstość ich podawania.

Dojelitowe wlewy dopaminy

Dłuższa terapia przestaje być efektywna z zasadniczego powodu – trudności z przejściem lewodopy przez rozleniwiony chorobą żołądek i tym samym niedostateczną ilość leku w miejscu jego wchłaniania – w dwunastnicy. W najcięższych przypadkach konieczne jest zastosowanie dojelitowych wlewów dopaminy. Wtedy podaje się ją w postaci żelowej właśnie bezpośrednio do dwunastnicy chorego, przez specjalny cewnik umieszczony w powłokach skórnych. Tak podana ma silniejsze i przede wszystkim pewne działanie.

Antagoniści dopaminy

Czasem choroba wymaga podawania dodatkowych leków i zabiegów. W późniejszych stadiach, obok lewodopy, stosuje się często tzw. antagonistów dopaminy. Są to leki, które pod względem chemicznym są bardzo podobne do naturalnej dopaminy i są w mózgu rejestrowane przez te same komórki.

Kolejny lek, który podaje się chorym, to selegilina. Jej zadaniem jest zatrzymanie działania enzymów, które rozkładają dopaminę. Chociaż lek działa słabo, to niektórzy twierdzą, że nie tylko łagodzi objawy, ale może wręcz spowalniać postęp choroby. Nie zostało to jednak w pełni udowodnione.

Zabiegi chirurgiczne

Jeśli chory nie reaguje na leczenie farmakologiczne, można mu pomóc chirurgicznie. Jeden z zabiegów polega na zniszczeniu maleńkiego fragmentu w mózgu. Efekt – całkowicie ustępuje drżenie i to u prawie wszystkich osób leczonych tą metodą. Zabieg ten nazywa się talamotomia i stosuje się go u chorych, u których drżenie jest najbardziej dokuczliwym objawem.

Inną, nowoczesną metodą, jest wszczepienie głęboko w mózg specjalnych elektrod, które wysyłając impulsy usprawniają mózg tak, jak zrobiłaby to dopamina. Metoda ta nosi nazwę Głębokiej Stymulacji Mózgu (DBS). Stosuje się ją wyłącznie w zaawansowanym stadium choroby, gdy leki przestają działać. Metoda ta jest refundowana, ale refundacja jest limitowana. Przeciwwskazaniem do zabiegu jest wiek powyżej 70. lat i depresja.

Najnowocześniejsze metody, jak DuoDopa i apomorfiny nie są refundowane w Polsce i ze względu na wysokie koszty leczenia – nie są stosowane.

Co możemy zrobić sami?

Przy Parkinsonie zalecane są ćwiczenia z logopedą w ramach terapii mowy oraz fizykoterapia, tj. zabiegi przeciwbólowe i rozgrzewające.

Stosujmy zdrową dietę i witaminy. Jedzmy nieprzetworzone jedzenie, zawierające niezbędne witaminy, zwłaszcza A, D3, E i B12. Najlepsza dieta to tzw. śródziemnomorska, z dużą ilością ryb, oliwy z oliwek, warzyw, chudego mięsa i nabiału.

Regularnie słuchajmy muzyki – muzykoterapia jest jedną z metod leczenia choroby Parkinsona. Naukowcy odkryli, że jest rodzajem gimnastyki dla mózgu.

Unikajmy bezpośredniego kontaktu z produktami przerobu ropy naftowej (benzyna, smary, oleje) i rozpuszczalnikami, gdyż działają toksycznie na komórki produkujące dopaminę.

Dokładnie myjmy owoce i warzywa. Ryzyko zapadnięcia na chorobę Parkinsona zwiększa kontakt z silnymi substancjami chemicznymi, np. środkami owadobójczymi i pestycydami, które stosuje się do oprysku upraw i sadów.

Do świeżo zaparzonej herbaty nie wkładajmy od razu cytryny. W herbacie znajdują się związki aluminium, które normalnie nie są wchłaniane, ale po zakwaszeniu tworzą cytrynian glinu, który jest już łatwo przyswajalny. Związek ten powstaje, gdy temperatura płynu jest wysoka. Gdy herbata lekko przestygnie, można bezpiecznie połączyć ją z cytryną.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama